Sezon 2019/2020 był tym w którym siatkarzom IM Faurecia Volley udało się zdobyć Mistrzostwo III Dolnośląskiej Ligi Siatkówki i wywalczyć awans do 2 Ligi!! W poprzednich sezonach także zgłaszaliśmy aspiracje do awansu, ale drogi Volleya do osiągnięcia tego celu były bardzo kręte i długie. Klub w ciągu 6 lat swojego istnienia z sezonu na sezon podnosił swój poziom. Zawodnikiem, który na własnej skórze tego doświadczył jest Dawid Łapiak.  Popularny „Łapa” z Volleyem przeżył debiut w 3-ligowej rywalizacji w sezonie 2015/2016, a pięć lat później awans do 2 Ligi.  Po drodze zmienił pozycję ze środkowego bloku na bycie przyjmującym, a w sezonie 2018/2019 był kapitanem drużyny prowadzonej przez Krzysztofa Janczaka.  Dawid za sobą ma także koszmarną kontuzję zakończoną kilkutygodniowym pobytem w szpitalu. I gdy wielu - będąc w jego sytuacji - powiedziałoby pas i skupiło się na odzyskaniu zdrowia, Dawid podczas rehabilitacji myślał już tylko o  powrocie na siatkarski parkiet. Dla naszego klubu przez 5 rozegranych sezonów oddał wiele serca, a teraz cieszy się z awansu do 2 Ligi będąc ważną częścią zespołu.

 

87499445 2625100047601425 8694866080469876736 o

Nazwisko Łapiak zobowiązuje aby wysoko łapać piłkę w ataku ;) - znakiem rozpoznawczym Dawida Łapiaka jest skoczność.

 

Red:  Pamiętasz jak trafiłeś do naszego klubu? Pytam, ponieważ nie jest to standardowa droga, którą podążała większość naszych zawodników będących wychowankami trenera Janusza Laferiego w klubie ULKS Młodzik Ziemia Oławska?

DŁ:  Od dzieciństwa mieszkałem w Jeszkowicach, które znajdują się w obrębie gminy Czernica , lecz dzieli je od Jelcza-Laskowic tylko 10 kilometrów. Pomimo tego niewielkiego dystansu moja droga do uprawiania siatkówki w Jelczu-Laskowicach była dłuuuga.

Red: I to jest cały paradoks! Opowiedz o swoich wcześniejszych kontaktach z siatkówką.

DŁ: Siatkarską pasję przekazał mi mój tata Dariusz. W pobliskiej Czernicy mieszka znany lokalny miłośnik siatkówki Roman Piekłowski i to także dzięki niemu rozwijałem swoją pasję. W okresie studiów byłem związany z Toruniem, a konkretnie z Uniwersytetem Mikołaja Kopernika. Tam występowałem w barwach AZS UMK Toruń w rozgrywkach kujawsko-pomorskiej 3 Ligi Piłki Siatkowej.

Red: I dopiero po ukończeniu studiów magisterskich w Toruniu i 25 latach życia siatkarsko odkryłeś Jelcz-Laskowice?

DŁ: Tak. Właśnie przez znajomego Romana Piekłowskiego i jego syna Marcina zostałem zaproszony  na towarzyski charytatywny mecz siatkówki odbywający się na starej hali OSiR przy ulicy Partyzantów. (Był to mecz charytatywny współorganizowany przez nasz klub ( wyrazy podziękowań należą się Piotrowi Zalewskiemu i Mateuszowi Wóblowi) rozegrany 25.01.2015. Zebrane podczas meczu środki zostały przekazane Grzegorzowi Galasińskiemu – przyp. Red:)

Red: Mecz odbył się jeszcze przed zawiązaniem drużyny seniorów w naszym klubie i zgłoszeniem jej do udziału w rozgrywkach dolnośląskiej 3 Ligi.

DŁ: Dokładnie tak. Na meczu pojawiłem się niczym królik wyjęty z kapelusza- nie znając większości kolegów z którymi przyszło mi zagrać nie tylko w ty meczu, ale także w pierwszym seniorskim sezonie TS Volley Jelcz-Laskowice.

Red: We wspomnianym meczu charytatywnym pokonaliście trzecioligową drużynę Olavii Oława 3:1. Mimo, że to nie była Twoja naturalna pozycja zagrałeś w tym meczu jako środkowy bloku, Wypadłeś na tyle dobrze, że na tej pozycji rozegrałeś swój pierwszy sezon w naszym klubie.

DŁ: Taka była decyzja trenera Krystiana Bobko. Gdybym wiedział, że tak będzie nie wypadłbym w tym meczu towarzyskim tak okazale (śmiech).

Red: Czyli przez pierwszy sezon gry w Volleyu tęskniłeś za grą na pozycji przyjmującego, tak jak miało to miejsce w AZS UMK Toruń?

DŁ: Oczywiście, że tęskniłem za grą na swojej nominalnej pozycji, ale o podziale ról w drużynie decydował trener. W końcu jednak dostałem szansę gry na przyjęciu …

Red: Dodajmy, że ją wykorzystałeś a reszta stała się historią … naszego klubu

DŁ: Na przyjęcie wróciłem w drugim sezonie gry w barwach Volleya, kiedy przekonałem trenera Bobko, że to moje miejsce.

 

12783590 471637676359303 910144004524965769 o

Zdjęcie pochodzi z sezonu 2015/2016, a obok Dawida Łapiaka z pewnością zauważycie znajome twarze ;)

 

Red: Wracając do tamtych sezonów zapytam o zmiany jakie zaszły w klubie? Jesteś jedną z niewielu osób, które przeżyły to na własnej skórze od A do Z. 

DŁ:    Organizacyjnie klub wykonał milowy krok. Kiedy zaczynała się pisać historia seniorskiej siatkówki w Volleyu nastawienie zawodników było głównie na rozwijanie swojej pasji do siatkówki i czerpanie z tego radości. Treningi odbywające się 2 razy w tygodniu – co jest standardem w 3 lidze – pozwalały bardziej na utrzymanie dobrej kondycji i żeby nie zapomnieć jak odbija się piłkę (śmiech). Natomiast obecnie zawodnicy mają w naszym klubie świetne warunku do profesjonalnego trenowania – począwszy od hali na której odbywamy treningi, poprzez kompetentny sztab trenerski, plan treningowy i posiadany sprzęt. Można śmiało powiedzieć, że organizacyjnie znajdujemy się na co najmniej 2 ligowym poziomie. Dodając do tego rosnącą liczbę kibiców przychodzących na nasze mecze i świetną atmosferę na trybunach można pokusić się o stwierdzenie, że granie w 2 lidze jest miejscem dla jelczańskiej siatkówki.

Red: Kwestia awansu do 2 ligi pojawiała się w medialnych wypowiedziach osób związanych z TS Volley już od 3 sezonów. Byliście na to gotowi w poprzednich sezonach?

DŁ: W 2 poprzednich sezonach byliśmy bardzo blisko awansu. Okoliczności były jednak zupełnie inne niż w tym sezonie. Do turniejów barażowych o awans do 2 ligi wchodziliśmy wtedy „tylnymi drzwiami” odpowiednio z 3 i 4 miejsca w rozgrywkach dolnośląskiej 3 Ligi, ponieważ wyżej sklasyfikowane w ligowej tabeli drużyny ( z naszego lub z innych województw) nie były zainteresowane grą w turniejach barażowych , co pociąga za sobą poważne nakłady finansowe. W poprzednim sezonie zaliczyliśmy falstart na starcie rozgrywek, nie najlepiej zaczynając sezon. Natomiast jego końcówka szła nam jak z płatka do pewnego momentu … W ostatnim tygodniu przed turniejem ćwierćfinałowym o awans do 2 ligi rozgrywanym w wielkopolskiej Osieczy doszło do kontuzji Pawła Włodka, który skręcił staw skokowy. Natomiast na ostatnim treningu przed wyjazdem na baraże ja uległem nieszczęśliwemu zdarzeniu podczas zajęć na siłowni.

Red: W wyniku tego wypadku przeszedłeś poważną kilkugodzinną operację  głowy. Sytuacja była bardzo ciężka. Czy po wyjściu ze szpitala myślałeś, że jeszcze wrócisz na siatkarski parkiet?

DŁ: Zgadza się. Zdarzenie na siłowni miało dla mnie poważne konsekwencje. Rehabilitacja miała na celu powrót do ogólnej sprawności fizycznej. Jednak moją motywacją było wrócenie do formy, w jakiej byłem podczas sezonu dzięki mocnej pracy na siłowni i treningach wykonywanej z trenerem Krzysztofem Janczakiem.  Cztery miesiące wystarczyły mi na dojście do zadowalającej dyspozycji, a to pozwoliło wrócić do treningów siatkarskich i gry.

 

56795651 1040857092770689 8970114278019301376 o

Po kwietniowej kontuzji wszyscy w klubie trzymali kciuki za szybki powrót "Łapy" do zdrowia.

 

Red: Patrząc na Ciebie w tym sezonie można było zauważyć, że forma fizyczna jest nawet lepsza niż przed kontuzją. Zgodzisz się z tymi spostrzeżeniami?

DŁ: Faktycznie czułem się w tym sezonie bardzo dobrze fizycznie. Zachowaliśmy w tym sezonie podobny rytm treningowy jak w poprzednim, który bardzo mi pasował. Dzięki temu nasza forma w czasie sezonu rosła i dzięki temu podczas ostatnio wykonywanych testów uzyskałem rekordowy wynik jeśli chodzi o zasięg w ataku. W moim wieku nie jest to takie łatwe (śmiech).

Red: Nie przesadzaj. 29 lat to przecież bardzo dobry wiek dla sportowca.

DŁ: Zgadzam się. Będący bardzo ważnym ogniwem naszego zespołu Tomek Reczuch pokazał, że nawet po 40-stce można być w świetnej formie i zawstydzać młodszych czasem o 20 lat rywali. Wiek to tylko liczba, a my ciężko trenując osiągnęliśmy bardzo dobrą formę fizyczną i dyspozycję siatkarską.

Red: Rozmawialiśmy wcześniej o zmianach jakie zaszły w klubie podczas 5 lat występów ligowych. Jeśli chodzi o podejście do treningu, samoświadomość, dyscyplinę dużo dała Wam praca z trenerem Krzysztofem Janczakiem. Opowiedz o poprzednim sezonie.

DŁ: Przyjście do naszego klubu Krzysztofa Janczaka – byłego reprezentanta Polski, olimpijczyka z Atlanty 1996 było dla nas uprawiających ten sport amatorsko dużą szansą na zasmakowanie ciężkiego profesjonalnego treningu. Mimo, że występowaliśmy w rozgrywkach 3 ligi to pod katem organizacji pracy i treningu byliśmy ( i jesteśmy od tamtego momentu) klubem na o wiele wyższym poziomie. Trener Janczak podchodził do wszystkiego bardzo profesjonalnie i tego samego wymagal od zawodników. I choć nie wywalczyliśmy wtedy awansu sportowego to wykonaliśmy jako klub ogromny przeskok mentalny i organizacyjny.

 

42870020 932055570317509 3597343738159955968 o

Wpoprzednim sezonie Dawid Łapiak pełnił rolę kapitana drużyny Volleya prowadzonej przez Krzysztofa Janczaka i Krzysztofa Pilawę.

 

Red: W tym sezonie zespół IM Faurecia Volley prowadził duet trenerski Krzysztof Pilawa i Krystian Bobko. Czy trenerzy byli tak samo wymagający jak trener Janczak?

DŁ: Jak powiedziałem wcześniej z sezonu na sezon klub wchodził organizacyjnie o szczebel wyżej. Trenerzy Pilawa i Bobko startowali już więc co najmniej z poziomu wyznaczonego w poprzednim sezonie przez trenera Janczaka. Choć w drużynie w porównaniu z poprzednimi rozgrywkami nastąpiły spore zmiany, nowi zawodnicy wiedzieli jak wygląda trenowanie u nas w klubie i podchodzili do treningu bardzo profesjonalnie. Część z nowych zawodników grało już wcześniej na poziomie 1 i 2 ligi i miało zakorzenione dobre nawyki. Byliśmy grupą skupioną na osiągnięciu celu , która ciężko pracowała i wkładała kawał serducha, co przełożyło się finalnie na awans do 2 ligi. Trenerzy nie musieli zbytnio nikogo motywować do pracy. Postawiony przed klubem cel i wewnętrzna rywalizacja nas napędzały.

Red: Powiedziałeś, że byliście grupą. Grupą w większości bardzo młodych ludzi na podobnym poziomie sportowym. Jak wyglądała wewnętrzna rywalizacja.

DŁ: Nasza kadra jak na 3 ligowe standardy była niezwykle silna i wyrównana. Pozwalało to na bardzo wysoki poziom treningu. Wszyscy zawodnicy wiedzieli, że mają silną konkurencję na swojej pozycji ( no może poza Filipem Lebiodą który był jednym libero i bardzo mocnym punktem zespołu). Trenerzy od początku mocno rotowali składem i każdy dołożył swoją cegiełkę do odniesienia 17 zwycięstw w 17 meczach i dominacji w dolnośląskiej 3 lidze.

Red: Awans do 2 ligi uzyskaliście dzięki decyzji PZPS. Jak do tego podchodzisz?

DŁ: Oczywiście chcielibyśmy awans wywalczyć na parkiecie. Przyniosłoby to więcej radości i emocji. W końcówce sezonu ligowego ( gdy mieliśmy już zapewnione mistrzostwo 3 ligi) skupialiśmy się na dopracowaniu, ulepszeniu swojej gry właśnie pod katem rywalizacji w barażach o 2 ligę. Szkoda, że nie było nam dane sprawdzić się w rywalizacji z silnymi zespołami. To rywalizacja jest główną motywacją do treningu, a nam ta szansa w obliczu zaistniałej sytuacji epidemicznej została odebrana.

Z drugiej strony zrobiliśmy w tym sezonie wszystko, żeby awansować do 2 ligi. Wygraliśmy wszystkie s[potkania ligowe (17/17), co pokazuje, że na ten awans zasłużyliśmy  w przekroju całego sezonu. Pokazywaliśmy naprawdę dobrą siatkówkę i wierzę, że w przypadku występu w turniejach o awans do 2 ligi wywalczylibyśmy ten awans sportowo.

Red: Wspomniałeś o sytuacji związanej z koronawirusem. Jak wpłynęło to na twoją kondycję fizyczną?

DŁ: Utrzymanie formy mając do dyspozycji tylko możliwość wykonania treningu w domu jest problematyczne. Oczywiście wykonuję ćwiczenia i staram się podtrzymać dobrą dyspozycję fizyczną. Ale to coś zupełnie innego niż praca wykonywana w sezonie.

Red: Na koniec zadam pytanie o najlepszy i - dla zachowania balansu - najtrudniejszy moment tego sezonu. Patrząc na ligową tabelę wydaje się, że przeszliście przez rozgrywki sezonu 2019/2020 bez problemów. Jak wyglądało to z perspektywy zawodnika?

DŁ: Patrząc tylko na "suchy" wynik rzeczywiście można by powiedzieć, że przeszliśmy przez ten sezon bez problemów, jednak zawsze zdarzają się gorsze chwile. Jak to w życiu. Najlepiej wspominam mecze, które były wyrównane (a nie było ich w tym sezonie zbyt wiele [śmiech]) i które wymagały od nas zaprezentowania maksimum naszych umiejętności i zaangażowania. Dobrym przykładem jest mecz z drużyną Tygrysów Strzelin, który wygraliśmy na naszym parkiecie 3-2. Z drugiej strony najgorszym momentem, była oczywiście sytuacja niepewności wywołana zawieszeniem rozgrywek w związku z epidemią. Na szczęście ten stan zawieszenia zakończył się po naszej myśli i teraz możemy cieszyć się z wyczekiwanego tyle lat awansu :)

Dawidowi, jego kolegom z drużyny i sztabowi szkoleniowemu IM Faurecia Volley gratulujemy wyśmienitego sezonu zwińczonego awansem do 2 Ligi :) Dziękujemy za dostarczone emocje. Z niecierpliwością czekamy na moment, kiedy siatkarze Volleya wznowią treningi i wyjdą na parkiet, żeby swoją grą ucieszyć spragnionych sportowych emocji kibiców.

 

77107995 1204610163062047 4966789391860105216 o

Fot. Tomasz Pawlicki Fotografia Sportowa

Rozmawiał Piotr Piechota

Zakończony z powodu epidemii koronawirusa sezon 2019/2020 był dla seniorskiej drużyny IM Faurecia Volley Jelcz-Laskowice jak piękny sen. Kroczyliśmy przez niego od zwycięstwa do zwycięstwa, wygrywając wszystkie 17 meczów w sezonie. I gdy z powodu koronawirusa wszystkie siatkarskie rozgrywki siatkarskie w kraju zostały przerwane zadawaliśmy sobie nerwowo pytanie, czy nasz wysiłek nie pójdzie na marne. Dziś wiemy, że ciężka praca wykonywana na treningach i wygrywane mecze zostały nagrodzone i decyzją Wydziału Rozgrywek PZPS zagramy w rozgrywkach 2 Ligi w sezonie 2020/2021 !!

 

W  poprzednich dwóch sezonach siatkarze TS Volley Jelcz-Laskowice zbliżali się do 2 ligi, ale finalnie zawsze trochę nam brakowało do wywalczenia awansu. W sezonie 2017/2018 drużyna prowadzona przez Tomasz Surtela awansowała do Turnieju Finałowego o Prawo Gry w 2 Lidze. W tamtym sezonie droga do awansu do 2 Ligi wiodła przez 2 turnieje. W pierwszym z nich rozgrywanym w Namysłowie wygraliśmy 2 mecze ( z drużynami z Namysłowa i Raciborza) i 1 raz przegraliśmy z drużyną z Milicza uzyskując z 2 miejsca w turnieju awans do fazy finałowej rywalizacji o 2 ligę. W turnieju finałowym rozgrywanym w Gostyniu wszystko zaczęło się po naszej myśli od zwycięstwa z gospodarzami 3:2, natomiast kolejne dni turnieju przyniosły 2 nasze porażki z ekipami z Białej Podlaskiej i Sieradza, która ostatecznie wywalczyła awans do 2 ligi.

 

31676591 814181322104935 1315479260776890368 o

Mecz w namysłowskim turnieju barażowym o 2 ligę przeciwko MUKS Ziemia Milicka (2:3) przeszedł do historii naszego klubu.
Do dziś z uśmiechem na twarzy wspominamy tamte emocje.

 

Poprzedni sezon, w którym drużynę Faurecia Volley Jelcz-Laskowice prowadzili Krzysztof Janczak i Krzysztof Pilawa zaczął się od kliku porażek, mimo że apetyty na starcie rozgrywek były wilcze. Mimo początkowych problemów zespół z kolejki na kolejkę rozgrywek ligowych rozpędzał się finiszując serią 9 zwycięstw w 10 meczach. I gdy forma drużyny rosła przed sami barażami przydarzyły się 2 poważne kontuzje Pawła Włodka i kapitana drużyny Dawida Łapiaka, który wyeliminowały ich z gry w Turnieju Ćwierćfinałowym o Awans do 2 Ligi rozgrywanym w wielkopolskim Rzgowie (organizatorem turnieju był LZS Reklamowy Gadżet Osiecza, rozgrywający swoje mecze w Rzgowie) . Mimo braków kadrowych ekipa trenera Janczaka rozpoczęła tamten turniej od 2 zwycięstw 3:2 z drużynami z Osieczy i Drawska Pomorskiego. W ostatnim dniu turnieju przegraliśmy 1:3 z MKSR Pyskowice. Sytuacja ułożyła się na tyle nieszczęśliwie, że przy 2 zwycięstwach i 1 porażce ( taki sam bilans jak 2 inne drużyny) gorszym stosunkiem setów odpadliśmy z turnieju.

53473671 1022574624598936 3043973752242044928 o

Duzyna prowadzona przez Krzysztofa Janczaka mimo słabego początku sezonu na jego finiszu była w wysokiej formie. 

 

Przed sezonem 2019/2020 w klubie doszło do wielu zmian. Prowadzenie drużyny powierzono duetowi Krzysztof Pilawa i Krystian Bobko. Wiele zmian zaszło także w szatni Volleya, a do drużyny dołączyło kilku zawodników z doświadczeniem 2 ligowym, a nawet 1 ligowym jak w przypadku naszego libero Filipa Lebiody. Zespół został zgłoszony do rozgrywek pod lekko zmienioną nazwą – IM Faurecia Volley Jelcz-Laskowice, a do grona sponsorów tytularnych obok grającej z nami już 3 rok firmy Faurecia dołączył Instytut Mechaniki. Skład drużyny tworzyli młodzi zawodnicy wsparci doświadczeniem rozgrywającego Tomasza Reczucha i Dawida Łapiaka, który po bardzo poważnej kontuzji z kwietnia szybko wrócił do pełnej sprawności i na siatkarski parkiet.

Chociaż w klubie panowało zadowolenie ze zbudowanej kadry, to na początku sezonu nikt głośno nie mówił o wywalczeniu awansu. Oczywiście celowaliśmy w wywalczenie promocji do 2 Ligi, jednak nauczeni doświadczeniem poprzednich sezonu wiedzieliśmy jak długa i trudna jest droga prowadząca do awansu. Trener Krzysztof Pilawa w przedsezonowym wywiadzie stwierdził „Nie wybiegam daleko w przyszłość, trzeba skupić się na każdym kolejnym meczu i walczyć w nim o zwycięstwo. Liczę, że solidnie w tej lidze namieszamy”. W podobnym tonie wypowiadał się drugi trener Krystian Bobko: „… jako zespół musimy ciężko i sumiennie pracować, żebyśmy mogli na koniec sezonu cieszyć się z awansu”. Warunki do osiągnięcia celu, którym był awans, zostały spełnione – od pierwszych treningów zawodnicy ciężko pracowali, a wielką siłą Volleya okazała się zespołowość i głębia składu.

 

87459113 2625108957600534 7943977884413067264 o

Podnosząc ręcę do góry i świetując zwycięstwo - tak kończyliśmy w tym sezonie każdy mecz ligowy!

 

Sezon 2019/2020 rozpoczęliśmy 5 października od zwycięstwa na własnym parkiecie w Centrum Sportu i Rekreacji ze spadkowiczem z 2 Ligi BTS Elektros Bolesławiec 3:1. W drugiej kolejce wygraliśmy wyjazdowe spotkanie z MKS Pogoń Góra 3:1. Dobry start wlał dużą pewność w naszą młodą przecież drużynę. Trenerzy prze pierwsze kolejki ligowych zmagań mocno rotowali składem, chcąc dobrze poznać zawodników ze swojej talii. W meczu 6 kolejki pokonaliśmy  na wyjeździe drużynę LZS Średzianin Środa Śląska 3:1 i wtedy zostaliśmy liderami ligowej tabeli ( do tamtego meczu my i drużyna ze Środy Śląskiej miały bilans 5 zwycięstw). Rok kalendarzowy zakończyliśmy wygraną w hali CSiR z Tygrysami Strzelin 3:2 odnosząc 9 zwycięstwo w 9 meczu.  Tym samym zaliczyliśmy rundę bez porażki. Z meczu na mecz siatkarze trenerów Pilawy i Bobko prezentowali się coraz lepiej, grali efektowniej a nasza przewaga w tabeli rosła. W styczniu do naszego klubu dołączył przyjmujący Maciej Cierniak , który przez pierwszą połowę sezonu występował w barwach pierwszoligowej Gwardii Wrocław. Jasne stawało się, że za kilka miesięcy zmierzymy się z najlepszymi druzynami 3 Lig z innych województw i w ogólnopolskich turniejach powalczymy o awans do 2 ligi. Do każdego treningu i meczu zawodnicy oraz trenerzy podchodzili z zamiarem poprawienia poszczególnych elementów gry zespołu. W rundzie rewanżowej rozgrywek rozegraliśmy kilka ciężkich spotkań jak chociażby mecz w Bolesławcu, gdzie prowadziliśmy 2:0 i pozwoliliśmy rywalom doprowadzić do remisu, ostatecznie wygrywając 3:2. Takie trudne momenty cementowały zespół i czyniły go silniejszym. W efekcie wygraliśmy w sezonie 2019/2020 wszystkie 17 rozegranych meczów. 

Wydawało się, że kurs w kierunku 2 ligi przebiega zgodnie z planem. Właśnie wtedy nasze plany, jak i wszystkich innych rozgrywek sportowych w kraju pokrzyżował koronawirus. Od początku marca to słowo odmieniane jest przez wszystkie możliwe przypadki. Ostatnia kolejka ligowa przypadająca na 14 marca została przez Dolnośląski Związek Piłki Siatkowej odwołana. Od tego czasu nie wiedzieliśmy jednak, czy i kiedy będziemy mogli powrócić do rywalizacji i walki o awans. Niepewność co do możliwości grania o awans trwała do 26 marca.

Właśnie wtedy Wydział Rozgrywek PZPS postanowił zakończyć sezon 2019/2020 w rozgrywkach seniorskich organizowanych przez PZPS i zdecydował, że każdy z wojewódzkich Związków Piłki Siatkowej (ma prawo zgłosić do rozgrywek II ligi mężczyzn w sezonie 2020/2021 jeden zespół, bez możliwości dalszego odstąpienia miejsca innemu zespołowi. Oznacza to, że jako zwycięzcy III Dolnośląskiej Ligi Siatkówki będziemy mieli prawo do występów w rozgrywkach II Ligi Mężczyzn w kolejnym sezonie!!! 

 

Przechwytywanie

Tabela rozgrywek PikoSport Dolnośląskiej 3 Ligi Siatkówki pokazuje, że nasza drużyna zasłużyła w tym sezonie na awans do 2 Ligi.

 

Cieszymy się, że w następnym sezonie będziemy mogli występować na wyższym poziomie rozgrywkowym. Jest to kolejny krok w rozwoju naszego klubu po złotym medalu drużyny młodzików w Mistrzostwach Dolnego Śląska. Już nie możemy się doczekać kiedy wrócimy na siatkarskie parkiety i sprawdzimy się w rywalizacji z mocnymi rywalami w rozgrywkach na szczeblu centralnym, bo takimi jest 2 Liga.

 

W sezonie 2019/2020 w barwach IM Faurecia Volley występowali: Tomek Reczuch, Kamil Skolimowski, Marcin Biela, Dawid Łapiak, Wojciech Chomąt, Maciej Cierniak, Mateusz Michalak, Grzegorz Bobek, Michał Jagiełło, Jędrzej Jasielski, Mateusz Linkowski, Mateusz Sykała, Piotr Karłowicz, Chekan Oleh i Filip Lebioda oraz przedstawiciele młodej krwi Mateusz Bielski i Radek Mijal 

 

83954693 2580018418776255 5859016865614921728 o

Już jutro w meczu 15 kolejki PikoSport Dolnośląskiej 3 Ligi siatkarze IM Faurecia Volley zmierzą się z LZS Średzianin Środa Śląska. Mecz zapowiada się bardzo ceiakwie, bo po przeciwnych stronach siatki staną 1 i 2 drużyna ligowej tabeli. Aktualny bilans ligowy i atut własnego parkietu przemawiają za naszymi zawodnikami. W przypadku zwycięstwa za 3 punkty siatkarze Volleya mogą zagwarantować sobie już jutro mistrzowski tytuł. Oczywiście mocno liczymy na to, że tak sie stanie, ale mamy świadomość klasy rywala z którym przyjdzie nam rywalizować. Zapowiedź jutrzejszego spotkania na szczycie 3-ligowej tabeli znajdziecie w dalszej części artykułu.

 

Sezon dolnośląskiej 3 ligi nieuchronnie zmierza do końca. Sytuacja w tabeli jest na tyle klarowna, że na 3 kolejki przed końcem wojewódzkiej rywalizacji możemy zagwarantować sobie 1 miejsce i mistrzostwo PikoSport 3 Ligi. Jutrzejsze starcie z ekipą ze Środy Śląskiej będzie ostatnim, które rozegramy w sezonie regularnym przed własną publicznością. Liczymy, że głośny i żywiołowy doping naszych fanów poniesie nas do zwycięstwa. W pierwszym starciu z druzyną LZS Średzianin wygraliśmy 3:1 (29:27, 23:25, 25:21, 25:18) na terenie rywala. Było to 23 listopada, a od tego czasu sporo się zmieniło, choć jedna rzecz pozostała stała - siatkarze IM Faurecia wciąż pozostają niepokonani i wygrywają mecz za meczem. Zmiany, o których wspomnieliśmy, to ruch kadrowe w obu zespołach. Większy ruch odbył się w ekipie z "Miasta Skarbów", gdzie w porównaniu z pierwszym spotkaniem obu zespołów zaszła zmiana na stanowisku trenera i wydarzył się 1 głośny transfer. Nowym trenerem druzyny Średzianina w trakcie sezonu został Rafał Jarząbski, były srodkowy Gwardi Wrocław i AZS Nysa z którym w sezonie 2012 wygrał rozgrywki 1 Ligi Siatkówki. Transfer zawodniczy druzyny ze Środy Śląskiej to także środkowy z wielkim doswiadczeniem ligowym Paweł Szabelski. 38 letni zawodnik w przeszłości występował w Pluslidze i 1 Lidze w barwach takich zespołów jak AZS Olsztyn, Cuprum Lubin czy Stal Nysa. Do kadry IM Faurecia Volley dołączył natomiast Maciek Cierniak, który do grudnia występował w rozgrywkach Krispol 1 Ligi w barwach KFC Gwardii Wrocław.

 

78616407 1223194814536915 966404114462277632 o

Mamy nadzieję, że jutro siatkarze IM Faurecia Volley znów wzniosą ręce w górę w geście zwycięstwa.

 

Opisane zmiany z pewnością sprawią, że na parkiecie zobaczymy inne zespoły w porównaniu z listopadowym starciem. Bilans 14 zwycięstw i ani jednej porażki stawia nas niewątpliwie w roli faworytów. Forma siatkarzy Volleya z meczu na mecz rośnie i nasza gra wygląda coraz efektowniej i skuteczniej. Trenerzy i zawodnicy mają świadomość, że najważniejszy okres sezonu dopiero przed nami, kiedy o awans do 2 Ligi będziemy walczyć w ogólnopolskich turniejach. Miłym akcentem byłoby jednak zapewnienie sobie mistrzostwa dolnośląskiej 3 Ligi przed własną publicznością. Ostatnie wyniki graczy Krzysztofa Pilawy i Krystiana Bobko napawają kibiców Volleya optymizmem. W osatnim starciu ligowym wygraliśmy z trzecią drużyną tabeli Technisat EMS SMS Olimp Oborniki Śląskie na trudnym wyjazdowym terenie 3:1, a tydzień wcześniej bez straty seta wygraliśmy w CSiR z ZTS Ząbkowice Śląskie. Liczymy, że pozostaniemy na zwycięskiej ścieżce i zapraszamy już jutro  o godzinie 18 do Centrum Sportu i Rekreacji. Szykuje się bardzo ciekawe siatkarskie widowisko, a Wasz doping bardzo nam pomoże w walce o mistrzowski tytuł. Wydarzeniem towarzyszącym boiskowej rywalizacji będzie zbiórka na leczenie Tosi Wiśniewskiej. Zbiórka prowadzona przez wolontariuszy będzie częścią akcji dla Tosi trwającej w CSiR od godziny 8 do 20. W programie m.in. kiermasz ciast, książek, maskotek. Zapraszamy serdecznie na mecz i oczywiście do pomocy Tosi.

 PLAKAT ŚRODA ŚLĄSKA2

 

O ostatnim decydującym kroku młodzików IM Faurecia Volley Jelcz-Laskowice po zdobycie Mistrzostwa Dolnego Śląska napisaliśmy i pokazaliśmy już chyba wszystko. Chcemy jednak holistycznie spojrzeć na sezon wojewódzkiej rywalizacji i drogę jaką podopieczni Krzysztofa Pilawy pokonali, aby na jej końcu sięgnąć po wymarzony puchar. 

Marsz po tytuł najlepszej drużyny Dolnego Śląska był długi, a na starcie rywalizacji stanęło 14 drużyn. Zmagania w tej kategorii wiekowej (rocznik 2005 i młodsi) rozpoczęły się 20 października. Sezon młodzicy IM Faurecia Volley rozpoczęli domowym turniejem na hali Centrum Sportu i Rekreacji. Los przydzielił nam w pierwszej rundzie ligi drużyny Cuprum Lubin  i Gwardii Wrocław. Już wtedy zawodnicy trenera Pilawy zgłosili akces do walki o złoty medal MDŚ wygrywając 6 na 6 rozgranych meczów. Kolejny etap rozgrywek również zakończyliśmy z kompletem punktów wygrywając również 6 na 6 rozegranych spotkań grając z drużynami: Dwójka Milicz, Zaruski Wrocław i KPS Świdnica.

Kolejny etap czyli runda półfinałowa to z kolei 5 na 6 wygranych spotkań. Graliśmy wtedy z ekipami: Ikar Legnica, JKS Spartakus Jawor i Sudety Kamienna Góra. Właśnie z ekipą z Jawora ponieśliśmy pierwszą porażkę w sezonie, co wskazywało, że w walce o medale Mistrzostw Dolnego Śląska nie będzie łatwo. To przeczucie w pełni się potwierdziło, a kwestia medalowych rozstrzygnięć była otwarta aż do ostatniego meczu finałowego turnieju w Wałbrzychu.

 2867

 

Fazę Finałów MDŚ Młodzików rozpoczęliśmy na własnym terenie. Grając w swojej hali jesteśmy w tym sezonie mało gościnni dla rywali i to bez znaczenia na kategorię wiekową.  Turniej, który odbył się  26 stycznia w hali CSiR przyciągnął na trybunę rzeszę kibiców, jaką rzadko widuje się na rozgrywkach młodzieżowych. Zmobilizowani zawodnicy Volleya ucieszyli swoje rodziny i znajomych 2 zwycięstwami. Wygrane na otwarcie finałowej rundy ligowych zmagań 2:0 ze Spartakusem Jawor i  2:0 z Gwardią Wrocław stawiały nas w roli faworytów w wyścigu po złoto. Sytuacja malująca się w kolorowych (a wręcz złotych barwach) szybko jednak poszarzała. Tydzień przed naszym drugim turniejem mocno nas doświadczył. Kłopoty zdrowotne związane z okresem przeziębień oraz kontuzja rozgrywającego Bartosza Kareła z pewnością odbiły się cieniem na dyspozycji chłopców podczas turnieju rozgrywanego na hali wrocławskiego AWF. Dwie porażki 0:2 z Gwardią i 1:2 z Chełmcem Wałbrzych mocno utrudniły nam marsz po mistrzostwo i sprowadziły zawodników Krzysztofa Pilawy z obłoków drużyny zasiadającej na fotelu lidera do poziomu siatkarskiego parkietu, na którym trzeba walczyć o każdą piłkę. Tabela przed ostatnim turniejem odbywającym się 3.03.2020 w Wałbrzychu była spłaszczona  niczym Ziemia na biegunach, a nawet jak ciasto zamieniająca się w cienki placek pizzy. Przed rozpoczęciem walki w Wałbrzychu jasne było, że o kolorze i podziale medali decydować mogą nie wygrane mecze czy sety, ale pojedyncze piłki. Mimo młodego wieku i stosunkowo niewielkiego doświadczenia w meczach o stawkę młodzicy Volleya nie „spękali”. Na pierwszy mecz z gospodarzami z górniczego miasta wyszli niezwykle zmotywowani i wygrali 25:19. Drugi set to kłopoty w przyjęciu wymuszone ostrą zagrywką rywali, które uniemożliwiły nawiązanie walki z ekipą Chełmca. O zwycięstwie i de facto o zachowaniu - większych niż iluzoryczne - szans na złoty medal miał zdecydować tie break. Seta lepiej rozpoczęli gracze Volleya, ale przy stanie 11:8 przytrafił nam się 4 punktowy przestój i tablica wskazywała wynik 11:12 na niekorzyść zawodników trenera Pilawy. Końcówka partii to twarda gra z obu stron, na którą bardzo przyjemnie się patrzyło z perspektywy bezstronnego obserwatora. Sympatycy obu drużyn obgryzali raczej paznokcie i głośnym kibicowskim krzykiem wspierali swoich faworytów. Wytrzymaliśmy końcówkę partii jak stare wygi zwyciężając 16:14. Seta zamknął asową zagrywką Jakub Harań. Obóż Volleya eksplodował z radości, ale na otwieranie szampanów było za wcześnie. Konieczna była wygrana w drugim meczu. To spotkanie była niemalże kalką potyczki z Chełmcem Wałbrzych. Pierwszy set zdecydowanie wygrany przez naszych młodzików 25:20, po czym przytrafia się nam słaby drugi set zakończony wynikiem 17:25. Czyli tie break, który mógł dać nam mistrzowski tytuł. Zarówno trenerom Krystianowi Bobko i Krzysztofowie Pilawie jak i zawodnikom bardzo na tym zależało. Jak bardzo pokazali w tie breaku. 15:2!!! Wygraliśmy decydującą o mistrzostwie partię i zostaliśmy misytrzami województwa. Najlepsi z grona 14 klubów uczestniczących w tegorocznych rozgrywkach . To WIELKIE osiągnięcie!

W decydującym secie byliśmy jak walec zmierzający do wyznaczonego celu. Szalejący na skrzydle Andrzej Dyka, kończący ostatnią, przechodzącą piłkę Maciek Zaborski czy zagrywający 10 razy z rzędu Franciszek Uszok – wszystko zagrało jak najlepsza orkiestra. Zawodnicy zaczęli szalony taniec radości w kółku na środku parkietu, a trener Pilawa poszybował kilkadziesiąt centymetrów ponad parkiet jak za najlepszych lat grając na pozycji środkowego. Należy w tym momencie wspomnieć, że nasz trener zdobył Mistrzostwo Dolnego Śląska Młodzików zarówno jako trener (teraz) jak i zawodnik ( w sezonie 2007/2008). Radości nie było końca. Po zakończeniu ostatniego meczu turnieju młodzicy IM Faurecia Volley Jelcz-Laskowice odebrali złote medale MDŚ z rąk wiceprezesa DZPS Stanisława Łopacińskiego oraz byłego reprezentanta Polski, olimpijczyka z Atlanty i byłego szkoleniowca Volleya Krzysztofa Janczaka. Szklany puchar za mistrzostwo wzniósł w górę kapitan Andrzej Dyka, który tego dnia poprowadził zespół do sukcesu. Statuetkę MVP sezonu Mistrzostw Dolnego Śląska Młodzików otrzymał środkowy naszej drużyny Franciszek Uszok.

 

1234

 

Ciesząc się z historycznego sukcesu młodzików IM Faurecia Volley jesteśmy świadomi, że to jedyne uwertura do przyszłych sukcesów naszych młodych zawodników. Teraz przed nimi kolejne treningi i kolejne hektolitry wylanego potu w drodze po sukcesy. Jako mistrzowie Dolnego Śląska za 2 tygodnie będziemy rywalizować w turnieju Ćwierćfinałowym Mistrzostw Polski (20-22.03.2020). Podczas startu w tej fazie rozgrywek w o 2 lata starszej kategorii kadeta młodzicy Volleya zobaczyli jak wysoko jest zawieszona poprzeczka. Mamy jednak wszystko , żeby przeskoczyć nad poprzeczką i złapać kolejny sukces. Liczymy, że ciężka praca ich do tego poprowadzi.

Skład młodzików IM Faurecia Volley w sezonie 2019/2020:

Skład drużyny: Jakub Harań, Andrzej Dyka, Franciszek Uszok, Radosław Mijał, Maciej Zaborski, Bartosz Kareł, Wiktor Sokalski, Dawid Malarz, Franciszek Korta, Jakub Banaszek, Jakub Janus

Trenerzy: Krzysztof Pilawa, Krystian Bobko

Aluzja do nazwy zespołu naszych sobotnich rywali to nie jedyna górska asocjacja w tym artykule. Starcie 14 kolejki PikoSport Dolnośląskiej III Ligi Siatkówki Mężczyzn z TechniSat EMS SMS Olimp Oborniki Śląskie było spotkaniem na szczycie ligowej tabeli. Drużyna gospodarzy, zajmująca 3. pozycję w tabeli,  podejmowała naszych siatkarzy zajmujących od 6. kolejki fotel lidera. Spotkanie zapowiadało się niezwykle ciekawie ze względu na wysoką formę obu drużyn w ostatnich tygodniach. Do serii zwycięstw graczy Krzysztofa Pilawy i Krystiana Bobko nasi kibice już się pewnie przyzwyczaili, jednak godny podkreślenia jest fakt, że zawodnicy z Obornik także mogli pochwalić się dobrymi rezultatami w ostatnio rozegranych spotkaniach. Każda seria jednak musi się kiedyś skończyć, a w sobotę to siatkarze Volleya sprowadzili Olimp na ziemię. 14 zwycięstwo z rzędu stało się faktem, co sprawia, że między nami, a trzecią drużyną tabeli powstała punktowa przepaść ( dalej trzymamy się górskiej terminologii). Sprawia to, że na 4 kolejki przed końcem rozgrywek jesteśmy niemal pewni awansu do Turnieju Ćwierćfinałowego o Awans do 2 Ligi. Jednak - jak to w górach – o zdobyciu szczytu i realizacji celu można powiedzieć dopiero wtedy, kiedy stanie się na wierzchołku. Dla nas wyznaczona data ataku szczytowego to 10.05, czyli data zakończenia Turnieju Finałowego o Awans do 2 Ligi. Jednak do tego celu jeszcze daleka droga, a nasz zespół skupia się na każdym następnym kroku na ligowym szlaku czyli kolejnych meczu i budowaniu wysokiej formy i jej stabilizacji. Po obszernym wprowadzeniu w okoliczności sobotniego meczu i układ ligowej tabeli zapraszamy do przeczytania relacji ze starcia w Obornikach Śląskich.  A jest o czym opowiedzieć…

 

Mecze z zespołem obornickiego Olimpu zawsze przynosiły spore emocje. Czasami nawet w nadmiarze jak zeszłoroczne wyjazdowe starcie w Obornikach – kto był wtedy na meczu z pewnością pamięta emocje towarzyszące tamtemu spotkaniu, niestety przegranemu 1:3 z późniejszym zwycięzcą dolnośląskiej 3 ligi. Tym razem okoliczności spotkania były zgoła odmienne. To my przystępowaliśmy do meczu z pozycji faworyta. I to pomimo rozgrywania spotkania na wyjeździe i wyjazdowego zwycięstwa siatkarzy z Obornik w poprzedniej kolejce z wiceliderem LZS Średzianin Środa Śląska 3:0. Ekipa trenerów Pilawy i Bobko przystępowała do starcia z zamiarem pozostania jedyną niepokonaną drużyną w lidze. Ciekawie zapowiadający się mecz przyciągnął do Obornik Śląskich kilkudziesięciu naszych kibiców, którzy na czas meczu przejęli władanie nad obornickim OSiRem. Był jeszcze jeden jelczański akcent, a mianowicie spotkanie sędziował jako pierwszy sędzia Pan Robert Praisnar, co w pomeczowych informacjach na kanałach społecznościowych Olimpu było podawane jak główny powód ich porażki. Jednak powróćmy z wirtualnej, alternatywnej rzeczywistości do obiektywnego opisu meczu i jak przystało na artykuł zachowania dziennikarskiego obiektywizmu. ? Do kwestii emocji wywołanych decyzjami sędziowskimi jeszcze wrócimy, ale wypada wrócić do podnóża całej historii.

 

Do wyjściowego składu trenerzy Volleya desygnowali Tomasza Reczucha, Michała Jagiełło, Marcina Bielę, Macieja Cierniaka, Jędrzeja Jasielskiego i Mateusza Sykałę. Pozycja libero to oczywiście Filip Lebioda. Mecz lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy prowadzili odpowiednio 7:3 i 9:4. Były to jednak  złe miłego początki. Pierwszy punkt na konto IM Faurecia Volley zapisał efektownym, atomowym zbiciem z 6. strefy Maciek Cierniak, co okazało się preludium do bardzo dobrego spotkania tego zawodnika. Przy zagrywce Mateusza Sykały odrobiliśmy całe straty i na tablicy wyników widniał rezultat 9:9. Wtedy doszło do pierwszej sędziowskiej kontrowersji. Zawodnicy z Obornik nie mogli się pogodzić z odgwizdanym im przez sędziego podwójnego odbicia. Inne zdanie niż pierwszy arbiter miał także drugi sędzia tego spotkania, który udał się do głównego arbitra na rozmowę. Decyzja jednak została podtrzymana, co wzbudziło sprzeciw u naszych rywali. Podczas spotkania bardzo często kontestowali decyzje arbitrów udając się na długie pogawędki, które niczego nie zmieniały. Trzeba przyznać, że w spotkaniu można było doliczyć się kilku sędziowskich pomyłek, ale koniec końców pokrzywdzone były obie strony w zbliżonych proporcjach (przynajmniej taki był nasz punkt widzenia). Wróćmy jednak do czysto sportowych emocji, od remisu 9:9 nasi zawodnicy zaczęli grać coraz pewniej wzmacniając zagrywkę i grając na wysokiej skuteczności w ataku. Dużo pozytywnej energii dodawali im kibice Volleya, którzy coraz głośniej dopingowali swoich ulubieńców. Na zmianę za Macieja Cierniaka wszedł Wojciech Chomąt. Pierwszy set spotkania zakończył się wynikiem 25:21  dla IM Faurecia Volley.

 

W drugiej partii siatkarze z Jelcza-Laskowic złapali wiatr w żagle i dużo pozytywnego luzu. Trenerzy naszej drużyny zaczęli seta w takim samym ustawieniu jak na początku meczu. W drugim secie wychodziło nam niemal wszystko. Szybko zbudowaliśmy przewagę nad rywalami, a potem ją konsekwentnie powiększaliśmy wykorzystując kolejne kontry, które mieliśmy dzięki doskonałym obronom. W tym elemencie gry tradycyjnie uwijał się jak w ukropie nasz libero Filip Lebioda. W trakcie seta na podwójną zmianę wchodzili Kamil Skolimowski i Grzegorz Bobek. Na przyjęciu pojawił Mateusz Michalak, jako libero nominalny przyjmujący Dawid Łapiak, a na środku siatki Piotr Karłowicz, który skończył ostatnią piłkę w secie. Wygraliśmy drugiego seta zdecydowanie 25:14 i prowadziliśmy w meczu 2:0. Przebieg drugiej partii sugerował, że trzeci set padnie naszym łupem i udamy się w podróż powrotną po gładkim 3:0. Jednak scenariusz spotkania nie był aż na tyle linowy i przewidywalny.

 

Na początku trzeciego seta znów pojawił się taki skład Volleya, który rozpoczynał spotkanie. W trakcie seta pojawili się na boisku Kamil Skolimowski, Wojciech Chomąt, Grzegorz Bobek, Piotr Karłowicz. W trzecim secie gospodarze zaczęli grać dużo dojrzalej i popełniać znacznie mniej błędów, niż w poprzednim. Akcje stały się dłuższe, a poziom spotkania wskoczył o kilka półek wyżej. Kibice zgormadzeni na obornickiej hali oklaskiwali widowiskowe wymiany. W tym secie wiele „było” kontrowersji związanych z sędziowaniem, jednak większość z nich była pobożnymi życzeniami drużyn, które straciły punkt i szukały jego zdobycia w słownej przepychance z arbitrem. Co prawda kilka pomyłek się zdarzyło, ale nie wypaczyły one końcowego wyniku seta. Zawodnicy z Obornik mieli pierwszą piłkę setową przy stanie 24:22. Nie mogli jednak zdobyć punktu zamykającego seta, a mieli do tego kilka okazji, bo doprowadziliśmy co prawda do remisu , ale nie byliśmy w stanie przełamać rywali. Ostatecznie gospodarze wygrali trzeciego seta 30:28.

 

Czwarty i ostatni set meczu miał także wyrównany przebieg, ale w jego środkowej części wyszliśmy na kilkupunktowe prowadzenie.  Co prawda pod koniec seta rywale zniwelowali straty, ale to zawodnicy IM Faurecia zakończyli mecz wygrywając 25:22. W wyjściowej szóstce, w odróżnieniu od poprzednich partii. tego seta rozpoczął Grzegorz Bobek zmieniając dobrze spisującego się Michała Jagiełło. Z zawodników, którzy nie grali w poprzednich setach na parkiecie zameldował się Mateusz Linkowski, który zaraz po wejsciu zaliczył efektowny monster block ( o miano czapy meczu mógłby rywalizować z Jędrzejem Jasielskim). Po końcowym gwizdku siatkarze Volleya podziękowali kibicom za głośny doping, który pomógł nam w odniesieniu wygranej.  Wszystkim gorąco raz jeszcze dziękujemy za wspieranie nas w Obornikach i mamy nadzieję, że w kolejnym meczu wasz doping także poniesie nas do zwycięstwa. Podsumowując mecz z TechniSat EMS SMS Olimp Oborniki Śląskie należy podkreślić, że wszyscy zawodnicy zespołu dobrze się w nim spisali. Zmiany po które sięgali trenerze pozwalały nam zdobywać kolejne punkty, a cały zespół żył pozytywną energią wzajemnie się nakręcając. To był prawdziwy TEAM - IM Faurecia Volley, którego grę bardzo przyjemnie się oglądało ?   

 

 83592568 2580016675443096 6141164945305239552 o

 

O kilka zdań po meczu w Obornikach poprosiliśmy atakującego IM Faureci Volley Michała Jagiełło, który odniósł się do spotkania z Olimpem, a także do kolejnych wyzwań stojących przed naszą drużyną. Oto co powiedział Michał: Spodziewaliśmy się trudnego meczu na trudnym terenie, jednak byliśmy pewni swoich umiejętności i skupialiśmy się głównie na naszej dobrej grze. Uważam że kontrolowaliśmy ten mecz mimo przegranej w trzecim secie, w którym zabrakło trochę szczęścia. Mecz mógł się podobać, był emocjonujący, nie zabrakło kontrowersyjnych decyzji sędziów, co podsyciło emocję u zawodników trenerów i kibiców i dodało spotkaniu dramaturgii. Cieszymy się z tej wygranej, ale nasze myśli są już przy następnym meczu. Niewątpliwie mecz ze Środą Śląska będzie gratką dla kibiców.  Jesteśmy młodym zespołem głodnym wygrywania i chcemy zakończyć rundę z kompletem zwycięstw. Dziękujemy kibicom, którzy wspierali nas w Obornikach i serdecznie zapraszamy na ostatni mecz w sezonie zasadniczym w naszej hali, liczymy na wasz głośny doping. Do zobaczenia!

 

 PLAKAT ŚRODA ŚLĄSKA

 

Dołączamy się do słów naszego zawodnika i zapraszamy na mecz który może zadecydować o Mistrzostwie 3 ligi dla naszej drużyny. 22 lutego zmierzymy się w Centrum Sportu i Rekreacji z ekipą wicelidera LZS Średzianin Środa Śląska. Przeciwnik będzie wymagający, a stawka spotkania wysoka – to jest gwarancja WIELKICH EMOCJI!!  Drużyna ze Środy Śląskiej już raz w tym sezonie uznała wyższość siatkarzy Volleya przegrywając na własnej hali 1:3. Tamto spotkanie była bardzo zacięte i szykujemy, że również w rewanżu Średzianin zawiesi nam wysoko poprzeczkę.  Zapraszamy kibiców do hali CSiR – nie możecie tego przegapić. DO ZOBACZENIA W CSiR 22 LUTEGO O GODZINIE 18!!!  

 

Skład IM Faurecia Volley Jelcz-Laskowice: Tomasz Reczuch, Marcin Biela, Jędrzej Jasielski, Michał Jagiełło, Maciej Cierniak, Mateusz Sykała, Filip Lebioda (libero) oraz Grzegorz Bobek (kapitan), Wojciech Chomąt, Kamil Skolimowski, Mateusz Michalak, Piotr Karłowicz, Mateusz Linkowski i Dawid Łapiak (libero). 

Partner techniczny

keeza logo

Nasi partnerzy

pasek sponsorow2020