Sezon 2019/2020 był tym w którym siatkarzom IM Faurecia Volley udało się zdobyć Mistrzostwo III Dolnośląskiej Ligi Siatkówki i wywalczyć awans do 2 Ligi!! W poprzednich sezonach także zgłaszaliśmy aspiracje do awansu, ale drogi Volleya do osiągnięcia tego celu były bardzo kręte i długie. Klub w ciągu 6 lat swojego istnienia z sezonu na sezon podnosił swój poziom. Zawodnikiem, który na własnej skórze tego doświadczył jest Dawid Łapiak.  Popularny „Łapa” z Volleyem przeżył debiut w 3-ligowej rywalizacji w sezonie 2015/2016, a pięć lat później awans do 2 Ligi.  Po drodze zmienił pozycję ze środkowego bloku na bycie przyjmującym, a w sezonie 2018/2019 był kapitanem drużyny prowadzonej przez Krzysztofa Janczaka.  Dawid za sobą ma także koszmarną kontuzję zakończoną kilkutygodniowym pobytem w szpitalu. I gdy wielu - będąc w jego sytuacji - powiedziałoby pas i skupiło się na odzyskaniu zdrowia, Dawid podczas rehabilitacji myślał już tylko o  powrocie na siatkarski parkiet. Dla naszego klubu przez 5 rozegranych sezonów oddał wiele serca, a teraz cieszy się z awansu do 2 Ligi będąc ważną częścią zespołu.

 

87499445 2625100047601425 8694866080469876736 o

Nazwisko Łapiak zobowiązuje aby wysoko łapać piłkę w ataku ;) - znakiem rozpoznawczym Dawida Łapiaka jest skoczność.

 

Red:  Pamiętasz jak trafiłeś do naszego klubu? Pytam, ponieważ nie jest to standardowa droga, którą podążała większość naszych zawodników będących wychowankami trenera Janusza Laferiego w klubie ULKS Młodzik Ziemia Oławska?

DŁ:  Od dzieciństwa mieszkałem w Jeszkowicach, które znajdują się w obrębie gminy Czernica , lecz dzieli je od Jelcza-Laskowic tylko 10 kilometrów. Pomimo tego niewielkiego dystansu moja droga do uprawiania siatkówki w Jelczu-Laskowicach była dłuuuga.

Red: I to jest cały paradoks! Opowiedz o swoich wcześniejszych kontaktach z siatkówką.

DŁ: Siatkarską pasję przekazał mi mój tata Dariusz. W pobliskiej Czernicy mieszka znany lokalny miłośnik siatkówki Roman Piekłowski i to także dzięki niemu rozwijałem swoją pasję. W okresie studiów byłem związany z Toruniem, a konkretnie z Uniwersytetem Mikołaja Kopernika. Tam występowałem w barwach AZS UMK Toruń w rozgrywkach kujawsko-pomorskiej 3 Ligi Piłki Siatkowej.

Red: I dopiero po ukończeniu studiów magisterskich w Toruniu i 25 latach życia siatkarsko odkryłeś Jelcz-Laskowice?

DŁ: Tak. Właśnie przez znajomego Romana Piekłowskiego i jego syna Marcina zostałem zaproszony  na towarzyski charytatywny mecz siatkówki odbywający się na starej hali OSiR przy ulicy Partyzantów. (Był to mecz charytatywny współorganizowany przez nasz klub ( wyrazy podziękowań należą się Piotrowi Zalewskiemu i Mateuszowi Wóblowi) rozegrany 25.01.2015. Zebrane podczas meczu środki zostały przekazane Grzegorzowi Galasińskiemu – przyp. Red:)

Red: Mecz odbył się jeszcze przed zawiązaniem drużyny seniorów w naszym klubie i zgłoszeniem jej do udziału w rozgrywkach dolnośląskiej 3 Ligi.

DŁ: Dokładnie tak. Na meczu pojawiłem się niczym królik wyjęty z kapelusza- nie znając większości kolegów z którymi przyszło mi zagrać nie tylko w ty meczu, ale także w pierwszym seniorskim sezonie TS Volley Jelcz-Laskowice.

Red: We wspomnianym meczu charytatywnym pokonaliście trzecioligową drużynę Olavii Oława 3:1. Mimo, że to nie była Twoja naturalna pozycja zagrałeś w tym meczu jako środkowy bloku, Wypadłeś na tyle dobrze, że na tej pozycji rozegrałeś swój pierwszy sezon w naszym klubie.

DŁ: Taka była decyzja trenera Krystiana Bobko. Gdybym wiedział, że tak będzie nie wypadłbym w tym meczu towarzyskim tak okazale (śmiech).

Red: Czyli przez pierwszy sezon gry w Volleyu tęskniłeś za grą na pozycji przyjmującego, tak jak miało to miejsce w AZS UMK Toruń?

DŁ: Oczywiście, że tęskniłem za grą na swojej nominalnej pozycji, ale o podziale ról w drużynie decydował trener. W końcu jednak dostałem szansę gry na przyjęciu …

Red: Dodajmy, że ją wykorzystałeś a reszta stała się historią … naszego klubu

DŁ: Na przyjęcie wróciłem w drugim sezonie gry w barwach Volleya, kiedy przekonałem trenera Bobko, że to moje miejsce.

 

12783590 471637676359303 910144004524965769 o

Zdjęcie pochodzi z sezonu 2015/2016, a obok Dawida Łapiaka z pewnością zauważycie znajome twarze ;)

 

Red: Wracając do tamtych sezonów zapytam o zmiany jakie zaszły w klubie? Jesteś jedną z niewielu osób, które przeżyły to na własnej skórze od A do Z. 

DŁ:    Organizacyjnie klub wykonał milowy krok. Kiedy zaczynała się pisać historia seniorskiej siatkówki w Volleyu nastawienie zawodników było głównie na rozwijanie swojej pasji do siatkówki i czerpanie z tego radości. Treningi odbywające się 2 razy w tygodniu – co jest standardem w 3 lidze – pozwalały bardziej na utrzymanie dobrej kondycji i żeby nie zapomnieć jak odbija się piłkę (śmiech). Natomiast obecnie zawodnicy mają w naszym klubie świetne warunku do profesjonalnego trenowania – począwszy od hali na której odbywamy treningi, poprzez kompetentny sztab trenerski, plan treningowy i posiadany sprzęt. Można śmiało powiedzieć, że organizacyjnie znajdujemy się na co najmniej 2 ligowym poziomie. Dodając do tego rosnącą liczbę kibiców przychodzących na nasze mecze i świetną atmosferę na trybunach można pokusić się o stwierdzenie, że granie w 2 lidze jest miejscem dla jelczańskiej siatkówki.

Red: Kwestia awansu do 2 ligi pojawiała się w medialnych wypowiedziach osób związanych z TS Volley już od 3 sezonów. Byliście na to gotowi w poprzednich sezonach?

DŁ: W 2 poprzednich sezonach byliśmy bardzo blisko awansu. Okoliczności były jednak zupełnie inne niż w tym sezonie. Do turniejów barażowych o awans do 2 ligi wchodziliśmy wtedy „tylnymi drzwiami” odpowiednio z 3 i 4 miejsca w rozgrywkach dolnośląskiej 3 Ligi, ponieważ wyżej sklasyfikowane w ligowej tabeli drużyny ( z naszego lub z innych województw) nie były zainteresowane grą w turniejach barażowych , co pociąga za sobą poważne nakłady finansowe. W poprzednim sezonie zaliczyliśmy falstart na starcie rozgrywek, nie najlepiej zaczynając sezon. Natomiast jego końcówka szła nam jak z płatka do pewnego momentu … W ostatnim tygodniu przed turniejem ćwierćfinałowym o awans do 2 ligi rozgrywanym w wielkopolskiej Osieczy doszło do kontuzji Pawła Włodka, który skręcił staw skokowy. Natomiast na ostatnim treningu przed wyjazdem na baraże ja uległem nieszczęśliwemu zdarzeniu podczas zajęć na siłowni.

Red: W wyniku tego wypadku przeszedłeś poważną kilkugodzinną operację  głowy. Sytuacja była bardzo ciężka. Czy po wyjściu ze szpitala myślałeś, że jeszcze wrócisz na siatkarski parkiet?

DŁ: Zgadza się. Zdarzenie na siłowni miało dla mnie poważne konsekwencje. Rehabilitacja miała na celu powrót do ogólnej sprawności fizycznej. Jednak moją motywacją było wrócenie do formy, w jakiej byłem podczas sezonu dzięki mocnej pracy na siłowni i treningach wykonywanej z trenerem Krzysztofem Janczakiem.  Cztery miesiące wystarczyły mi na dojście do zadowalającej dyspozycji, a to pozwoliło wrócić do treningów siatkarskich i gry.

 

56795651 1040857092770689 8970114278019301376 o

Po kwietniowej kontuzji wszyscy w klubie trzymali kciuki za szybki powrót "Łapy" do zdrowia.

 

Red: Patrząc na Ciebie w tym sezonie można było zauważyć, że forma fizyczna jest nawet lepsza niż przed kontuzją. Zgodzisz się z tymi spostrzeżeniami?

DŁ: Faktycznie czułem się w tym sezonie bardzo dobrze fizycznie. Zachowaliśmy w tym sezonie podobny rytm treningowy jak w poprzednim, który bardzo mi pasował. Dzięki temu nasza forma w czasie sezonu rosła i dzięki temu podczas ostatnio wykonywanych testów uzyskałem rekordowy wynik jeśli chodzi o zasięg w ataku. W moim wieku nie jest to takie łatwe (śmiech).

Red: Nie przesadzaj. 29 lat to przecież bardzo dobry wiek dla sportowca.

DŁ: Zgadzam się. Będący bardzo ważnym ogniwem naszego zespołu Tomek Reczuch pokazał, że nawet po 40-stce można być w świetnej formie i zawstydzać młodszych czasem o 20 lat rywali. Wiek to tylko liczba, a my ciężko trenując osiągnęliśmy bardzo dobrą formę fizyczną i dyspozycję siatkarską.

Red: Rozmawialiśmy wcześniej o zmianach jakie zaszły w klubie podczas 5 lat występów ligowych. Jeśli chodzi o podejście do treningu, samoświadomość, dyscyplinę dużo dała Wam praca z trenerem Krzysztofem Janczakiem. Opowiedz o poprzednim sezonie.

DŁ: Przyjście do naszego klubu Krzysztofa Janczaka – byłego reprezentanta Polski, olimpijczyka z Atlanty 1996 było dla nas uprawiających ten sport amatorsko dużą szansą na zasmakowanie ciężkiego profesjonalnego treningu. Mimo, że występowaliśmy w rozgrywkach 3 ligi to pod katem organizacji pracy i treningu byliśmy ( i jesteśmy od tamtego momentu) klubem na o wiele wyższym poziomie. Trener Janczak podchodził do wszystkiego bardzo profesjonalnie i tego samego wymagal od zawodników. I choć nie wywalczyliśmy wtedy awansu sportowego to wykonaliśmy jako klub ogromny przeskok mentalny i organizacyjny.

 

42870020 932055570317509 3597343738159955968 o

Wpoprzednim sezonie Dawid Łapiak pełnił rolę kapitana drużyny Volleya prowadzonej przez Krzysztofa Janczaka i Krzysztofa Pilawę.

 

Red: W tym sezonie zespół IM Faurecia Volley prowadził duet trenerski Krzysztof Pilawa i Krystian Bobko. Czy trenerzy byli tak samo wymagający jak trener Janczak?

DŁ: Jak powiedziałem wcześniej z sezonu na sezon klub wchodził organizacyjnie o szczebel wyżej. Trenerzy Pilawa i Bobko startowali już więc co najmniej z poziomu wyznaczonego w poprzednim sezonie przez trenera Janczaka. Choć w drużynie w porównaniu z poprzednimi rozgrywkami nastąpiły spore zmiany, nowi zawodnicy wiedzieli jak wygląda trenowanie u nas w klubie i podchodzili do treningu bardzo profesjonalnie. Część z nowych zawodników grało już wcześniej na poziomie 1 i 2 ligi i miało zakorzenione dobre nawyki. Byliśmy grupą skupioną na osiągnięciu celu , która ciężko pracowała i wkładała kawał serducha, co przełożyło się finalnie na awans do 2 ligi. Trenerzy nie musieli zbytnio nikogo motywować do pracy. Postawiony przed klubem cel i wewnętrzna rywalizacja nas napędzały.

Red: Powiedziałeś, że byliście grupą. Grupą w większości bardzo młodych ludzi na podobnym poziomie sportowym. Jak wyglądała wewnętrzna rywalizacja.

DŁ: Nasza kadra jak na 3 ligowe standardy była niezwykle silna i wyrównana. Pozwalało to na bardzo wysoki poziom treningu. Wszyscy zawodnicy wiedzieli, że mają silną konkurencję na swojej pozycji ( no może poza Filipem Lebiodą który był jednym libero i bardzo mocnym punktem zespołu). Trenerzy od początku mocno rotowali składem i każdy dołożył swoją cegiełkę do odniesienia 17 zwycięstw w 17 meczach i dominacji w dolnośląskiej 3 lidze.

Red: Awans do 2 ligi uzyskaliście dzięki decyzji PZPS. Jak do tego podchodzisz?

DŁ: Oczywiście chcielibyśmy awans wywalczyć na parkiecie. Przyniosłoby to więcej radości i emocji. W końcówce sezonu ligowego ( gdy mieliśmy już zapewnione mistrzostwo 3 ligi) skupialiśmy się na dopracowaniu, ulepszeniu swojej gry właśnie pod katem rywalizacji w barażach o 2 ligę. Szkoda, że nie było nam dane sprawdzić się w rywalizacji z silnymi zespołami. To rywalizacja jest główną motywacją do treningu, a nam ta szansa w obliczu zaistniałej sytuacji epidemicznej została odebrana.

Z drugiej strony zrobiliśmy w tym sezonie wszystko, żeby awansować do 2 ligi. Wygraliśmy wszystkie s[potkania ligowe (17/17), co pokazuje, że na ten awans zasłużyliśmy  w przekroju całego sezonu. Pokazywaliśmy naprawdę dobrą siatkówkę i wierzę, że w przypadku występu w turniejach o awans do 2 ligi wywalczylibyśmy ten awans sportowo.

Red: Wspomniałeś o sytuacji związanej z koronawirusem. Jak wpłynęło to na twoją kondycję fizyczną?

DŁ: Utrzymanie formy mając do dyspozycji tylko możliwość wykonania treningu w domu jest problematyczne. Oczywiście wykonuję ćwiczenia i staram się podtrzymać dobrą dyspozycję fizyczną. Ale to coś zupełnie innego niż praca wykonywana w sezonie.

Red: Na koniec zadam pytanie o najlepszy i - dla zachowania balansu - najtrudniejszy moment tego sezonu. Patrząc na ligową tabelę wydaje się, że przeszliście przez rozgrywki sezonu 2019/2020 bez problemów. Jak wyglądało to z perspektywy zawodnika?

DŁ: Patrząc tylko na "suchy" wynik rzeczywiście można by powiedzieć, że przeszliśmy przez ten sezon bez problemów, jednak zawsze zdarzają się gorsze chwile. Jak to w życiu. Najlepiej wspominam mecze, które były wyrównane (a nie było ich w tym sezonie zbyt wiele [śmiech]) i które wymagały od nas zaprezentowania maksimum naszych umiejętności i zaangażowania. Dobrym przykładem jest mecz z drużyną Tygrysów Strzelin, który wygraliśmy na naszym parkiecie 3-2. Z drugiej strony najgorszym momentem, była oczywiście sytuacja niepewności wywołana zawieszeniem rozgrywek w związku z epidemią. Na szczęście ten stan zawieszenia zakończył się po naszej myśli i teraz możemy cieszyć się z wyczekiwanego tyle lat awansu :)

Dawidowi, jego kolegom z drużyny i sztabowi szkoleniowemu IM Faurecia Volley gratulujemy wyśmienitego sezonu zwińczonego awansem do 2 Ligi :) Dziękujemy za dostarczone emocje. Z niecierpliwością czekamy na moment, kiedy siatkarze Volleya wznowią treningi i wyjdą na parkiet, żeby swoją grą ucieszyć spragnionych sportowych emocji kibiców.

 

77107995 1204610163062047 4966789391860105216 o

Fot. Tomasz Pawlicki Fotografia Sportowa

Rozmawiał Piotr Piechota

Partner techniczny

keeza logo

Nasi partnerzy

pasek sponsorow2020