Aluzja do nazwy zespołu naszych sobotnich rywali to nie jedyna górska asocjacja w tym artykule. Starcie 14 kolejki PikoSport Dolnośląskiej III Ligi Siatkówki Mężczyzn z TechniSat EMS SMS Olimp Oborniki Śląskie było spotkaniem na szczycie ligowej tabeli. Drużyna gospodarzy, zajmująca 3. pozycję w tabeli,  podejmowała naszych siatkarzy zajmujących od 6. kolejki fotel lidera. Spotkanie zapowiadało się niezwykle ciekawie ze względu na wysoką formę obu drużyn w ostatnich tygodniach. Do serii zwycięstw graczy Krzysztofa Pilawy i Krystiana Bobko nasi kibice już się pewnie przyzwyczaili, jednak godny podkreślenia jest fakt, że zawodnicy z Obornik także mogli pochwalić się dobrymi rezultatami w ostatnio rozegranych spotkaniach. Każda seria jednak musi się kiedyś skończyć, a w sobotę to siatkarze Volleya sprowadzili Olimp na ziemię. 14 zwycięstwo z rzędu stało się faktem, co sprawia, że między nami, a trzecią drużyną tabeli powstała punktowa przepaść ( dalej trzymamy się górskiej terminologii). Sprawia to, że na 4 kolejki przed końcem rozgrywek jesteśmy niemal pewni awansu do Turnieju Ćwierćfinałowego o Awans do 2 Ligi. Jednak - jak to w górach – o zdobyciu szczytu i realizacji celu można powiedzieć dopiero wtedy, kiedy stanie się na wierzchołku. Dla nas wyznaczona data ataku szczytowego to 10.05, czyli data zakończenia Turnieju Finałowego o Awans do 2 Ligi. Jednak do tego celu jeszcze daleka droga, a nasz zespół skupia się na każdym następnym kroku na ligowym szlaku czyli kolejnych meczu i budowaniu wysokiej formy i jej stabilizacji. Po obszernym wprowadzeniu w okoliczności sobotniego meczu i układ ligowej tabeli zapraszamy do przeczytania relacji ze starcia w Obornikach Śląskich.  A jest o czym opowiedzieć…

 

Mecze z zespołem obornickiego Olimpu zawsze przynosiły spore emocje. Czasami nawet w nadmiarze jak zeszłoroczne wyjazdowe starcie w Obornikach – kto był wtedy na meczu z pewnością pamięta emocje towarzyszące tamtemu spotkaniu, niestety przegranemu 1:3 z późniejszym zwycięzcą dolnośląskiej 3 ligi. Tym razem okoliczności spotkania były zgoła odmienne. To my przystępowaliśmy do meczu z pozycji faworyta. I to pomimo rozgrywania spotkania na wyjeździe i wyjazdowego zwycięstwa siatkarzy z Obornik w poprzedniej kolejce z wiceliderem LZS Średzianin Środa Śląska 3:0. Ekipa trenerów Pilawy i Bobko przystępowała do starcia z zamiarem pozostania jedyną niepokonaną drużyną w lidze. Ciekawie zapowiadający się mecz przyciągnął do Obornik Śląskich kilkudziesięciu naszych kibiców, którzy na czas meczu przejęli władanie nad obornickim OSiRem. Był jeszcze jeden jelczański akcent, a mianowicie spotkanie sędziował jako pierwszy sędzia Pan Robert Praisnar, co w pomeczowych informacjach na kanałach społecznościowych Olimpu było podawane jak główny powód ich porażki. Jednak powróćmy z wirtualnej, alternatywnej rzeczywistości do obiektywnego opisu meczu i jak przystało na artykuł zachowania dziennikarskiego obiektywizmu. ? Do kwestii emocji wywołanych decyzjami sędziowskimi jeszcze wrócimy, ale wypada wrócić do podnóża całej historii.

 

Do wyjściowego składu trenerzy Volleya desygnowali Tomasza Reczucha, Michała Jagiełło, Marcina Bielę, Macieja Cierniaka, Jędrzeja Jasielskiego i Mateusza Sykałę. Pozycja libero to oczywiście Filip Lebioda. Mecz lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy prowadzili odpowiednio 7:3 i 9:4. Były to jednak  złe miłego początki. Pierwszy punkt na konto IM Faurecia Volley zapisał efektownym, atomowym zbiciem z 6. strefy Maciek Cierniak, co okazało się preludium do bardzo dobrego spotkania tego zawodnika. Przy zagrywce Mateusza Sykały odrobiliśmy całe straty i na tablicy wyników widniał rezultat 9:9. Wtedy doszło do pierwszej sędziowskiej kontrowersji. Zawodnicy z Obornik nie mogli się pogodzić z odgwizdanym im przez sędziego podwójnego odbicia. Inne zdanie niż pierwszy arbiter miał także drugi sędzia tego spotkania, który udał się do głównego arbitra na rozmowę. Decyzja jednak została podtrzymana, co wzbudziło sprzeciw u naszych rywali. Podczas spotkania bardzo często kontestowali decyzje arbitrów udając się na długie pogawędki, które niczego nie zmieniały. Trzeba przyznać, że w spotkaniu można było doliczyć się kilku sędziowskich pomyłek, ale koniec końców pokrzywdzone były obie strony w zbliżonych proporcjach (przynajmniej taki był nasz punkt widzenia). Wróćmy jednak do czysto sportowych emocji, od remisu 9:9 nasi zawodnicy zaczęli grać coraz pewniej wzmacniając zagrywkę i grając na wysokiej skuteczności w ataku. Dużo pozytywnej energii dodawali im kibice Volleya, którzy coraz głośniej dopingowali swoich ulubieńców. Na zmianę za Macieja Cierniaka wszedł Wojciech Chomąt. Pierwszy set spotkania zakończył się wynikiem 25:21  dla IM Faurecia Volley.

 

W drugiej partii siatkarze z Jelcza-Laskowic złapali wiatr w żagle i dużo pozytywnego luzu. Trenerzy naszej drużyny zaczęli seta w takim samym ustawieniu jak na początku meczu. W drugim secie wychodziło nam niemal wszystko. Szybko zbudowaliśmy przewagę nad rywalami, a potem ją konsekwentnie powiększaliśmy wykorzystując kolejne kontry, które mieliśmy dzięki doskonałym obronom. W tym elemencie gry tradycyjnie uwijał się jak w ukropie nasz libero Filip Lebioda. W trakcie seta na podwójną zmianę wchodzili Kamil Skolimowski i Grzegorz Bobek. Na przyjęciu pojawił Mateusz Michalak, jako libero nominalny przyjmujący Dawid Łapiak, a na środku siatki Piotr Karłowicz, który skończył ostatnią piłkę w secie. Wygraliśmy drugiego seta zdecydowanie 25:14 i prowadziliśmy w meczu 2:0. Przebieg drugiej partii sugerował, że trzeci set padnie naszym łupem i udamy się w podróż powrotną po gładkim 3:0. Jednak scenariusz spotkania nie był aż na tyle linowy i przewidywalny.

 

Na początku trzeciego seta znów pojawił się taki skład Volleya, który rozpoczynał spotkanie. W trakcie seta pojawili się na boisku Kamil Skolimowski, Wojciech Chomąt, Grzegorz Bobek, Piotr Karłowicz. W trzecim secie gospodarze zaczęli grać dużo dojrzalej i popełniać znacznie mniej błędów, niż w poprzednim. Akcje stały się dłuższe, a poziom spotkania wskoczył o kilka półek wyżej. Kibice zgormadzeni na obornickiej hali oklaskiwali widowiskowe wymiany. W tym secie wiele „było” kontrowersji związanych z sędziowaniem, jednak większość z nich była pobożnymi życzeniami drużyn, które straciły punkt i szukały jego zdobycia w słownej przepychance z arbitrem. Co prawda kilka pomyłek się zdarzyło, ale nie wypaczyły one końcowego wyniku seta. Zawodnicy z Obornik mieli pierwszą piłkę setową przy stanie 24:22. Nie mogli jednak zdobyć punktu zamykającego seta, a mieli do tego kilka okazji, bo doprowadziliśmy co prawda do remisu , ale nie byliśmy w stanie przełamać rywali. Ostatecznie gospodarze wygrali trzeciego seta 30:28.

 

Czwarty i ostatni set meczu miał także wyrównany przebieg, ale w jego środkowej części wyszliśmy na kilkupunktowe prowadzenie.  Co prawda pod koniec seta rywale zniwelowali straty, ale to zawodnicy IM Faurecia zakończyli mecz wygrywając 25:22. W wyjściowej szóstce, w odróżnieniu od poprzednich partii. tego seta rozpoczął Grzegorz Bobek zmieniając dobrze spisującego się Michała Jagiełło. Z zawodników, którzy nie grali w poprzednich setach na parkiecie zameldował się Mateusz Linkowski, który zaraz po wejsciu zaliczył efektowny monster block ( o miano czapy meczu mógłby rywalizować z Jędrzejem Jasielskim). Po końcowym gwizdku siatkarze Volleya podziękowali kibicom za głośny doping, który pomógł nam w odniesieniu wygranej.  Wszystkim gorąco raz jeszcze dziękujemy za wspieranie nas w Obornikach i mamy nadzieję, że w kolejnym meczu wasz doping także poniesie nas do zwycięstwa. Podsumowując mecz z TechniSat EMS SMS Olimp Oborniki Śląskie należy podkreślić, że wszyscy zawodnicy zespołu dobrze się w nim spisali. Zmiany po które sięgali trenerze pozwalały nam zdobywać kolejne punkty, a cały zespół żył pozytywną energią wzajemnie się nakręcając. To był prawdziwy TEAM - IM Faurecia Volley, którego grę bardzo przyjemnie się oglądało ?   

 

 83592568 2580016675443096 6141164945305239552 o

 

O kilka zdań po meczu w Obornikach poprosiliśmy atakującego IM Faureci Volley Michała Jagiełło, który odniósł się do spotkania z Olimpem, a także do kolejnych wyzwań stojących przed naszą drużyną. Oto co powiedział Michał: Spodziewaliśmy się trudnego meczu na trudnym terenie, jednak byliśmy pewni swoich umiejętności i skupialiśmy się głównie na naszej dobrej grze. Uważam że kontrolowaliśmy ten mecz mimo przegranej w trzecim secie, w którym zabrakło trochę szczęścia. Mecz mógł się podobać, był emocjonujący, nie zabrakło kontrowersyjnych decyzji sędziów, co podsyciło emocję u zawodników trenerów i kibiców i dodało spotkaniu dramaturgii. Cieszymy się z tej wygranej, ale nasze myśli są już przy następnym meczu. Niewątpliwie mecz ze Środą Śląska będzie gratką dla kibiców.  Jesteśmy młodym zespołem głodnym wygrywania i chcemy zakończyć rundę z kompletem zwycięstw. Dziękujemy kibicom, którzy wspierali nas w Obornikach i serdecznie zapraszamy na ostatni mecz w sezonie zasadniczym w naszej hali, liczymy na wasz głośny doping. Do zobaczenia!

 

 PLAKAT ŚRODA ŚLĄSKA

 

Dołączamy się do słów naszego zawodnika i zapraszamy na mecz który może zadecydować o Mistrzostwie 3 ligi dla naszej drużyny. 22 lutego zmierzymy się w Centrum Sportu i Rekreacji z ekipą wicelidera LZS Średzianin Środa Śląska. Przeciwnik będzie wymagający, a stawka spotkania wysoka – to jest gwarancja WIELKICH EMOCJI!!  Drużyna ze Środy Śląskiej już raz w tym sezonie uznała wyższość siatkarzy Volleya przegrywając na własnej hali 1:3. Tamto spotkanie była bardzo zacięte i szykujemy, że również w rewanżu Średzianin zawiesi nam wysoko poprzeczkę.  Zapraszamy kibiców do hali CSiR – nie możecie tego przegapić. DO ZOBACZENIA W CSiR 22 LUTEGO O GODZINIE 18!!!  

 

Skład IM Faurecia Volley Jelcz-Laskowice: Tomasz Reczuch, Marcin Biela, Jędrzej Jasielski, Michał Jagiełło, Maciej Cierniak, Mateusz Sykała, Filip Lebioda (libero) oraz Grzegorz Bobek (kapitan), Wojciech Chomąt, Kamil Skolimowski, Mateusz Michalak, Piotr Karłowicz, Mateusz Linkowski i Dawid Łapiak (libero). 

Partner techniczny

keeza logo

Nasi partnerzy

pasek sponsorow2020